Gawędy - wstęp

Polacy powinni żyć na poziomie Niemców – to hasło i myśl przewodnia prominentnych polityków PiS w kampanii wyborczej. Jestem za, a nawet... Każdy polski gimnazjalista (jeżeli nie przysypiał na lekcjach historii) powinien znać dwa wydarzenia w historii Niemiec określone mianem cudu. Pierwszy to „cud domu Brandenburskiego” z 1762 roku podczas wojny siedmioletniej, gdy deptane Prusy doczekały śmierci carycy Elżbiety i wstąpienia na tron carski Piotra III – wielbiciela Fryderyka II – oraz odwrócenia przymierzy. Rosja z najgroźniejszego przeciwnika stała się z dnia na dzień sojusznikiem Prus. Drugi to „cud nad Renem”, czyli odbudowa zachodnich Niemiec po II wojnie, przypisywana L. Erhardowi i K. Adenauerowi.

Dowiedz się więcej »

Cud pierwszy, czyli germanizacja Śląska

Słowiański Śląsk był kością niezgody między władcami Polski i Czech w X wieku, ale pod koniec panowania Mieszka I niewątpliwie należał do Polski. Otoczony mitami obrony Niemczy w czasach Bolesława Chrobrego, obrony Głogowa i „pogromu” Niemców na Psim Polu za Krzywoustego, wreszcie – to na Śląsku zapisano pierwsze zdanie po polsku, znalezione w Księze henrykowskiej. Mity nie obroniły polskości ani słowiańskości Śląska przed germanizacją. Pod panowaniem wnuków i prawnuków Bolesława Krzywoustego, pogromcy Niemców, stał się on dzielnicą zamieszkałą przez Niemców, i stało się to nie drogą podbojów i zaborów, a kielnią, sochą, dymarką i łokciem.

Dowiedz się więcej »

Cud drugi - rycerze z czarnymi krzyżami

W 1230 roku Herman von Balk na czele 9 rycerzy-zakonników i kilkudziesięciu knechtów Zakonu Szpitala Najświętszej Marii Panny Domu Niemieckiego – jak brzmiała pełna nazwa organizacji znanej u nas jako Krzyżacy – przekroczył Wisłę i rozpoczął chrystianizację pogańskich Prusów zamieszkujących dzisiejszą Warmię i Mazury, odpowiadając na prośbę księcia Konrada Mazowieckiego, nękanego najazdami pogańskich Prusów. Krzyżacy zapewnili sobie opiekę cesarza niemieckiego i błogosławieństwo papieża, przy okazji fałszując dokumenty, jak podają niektórzy historycy. Zaproszenie to okazało się deską ratunku dla rycerzy zakonników wypędzonych z Węgier przez króla Andrzeja, który szybko poznał zamiary zbrojnych mnichów.

Dowiedz się więcej »

Krzyżaków cud drugi - przegrany Grunwald

Na polach Grunwaldu 15 lipca 1410 roku legła militarna potęga Zakonu – większość wojska i całe dowództwo z wielkim mistrzem. Rycerski król Jagiełło odesłał do Malborka zwłoki mistrza Ulryka von Jungingena, a zwycięskie wojsko polskie obozowało opodal pobojowiska do 17 lipca, po czym rozpoczął się marsz na stolicę państwa krzyżackiego. Na przebycie około 100 kilometrów polskie rycerstwo potrzebowało dziewięciu dni. Trasę tę kondukt pogrzebowy wielkiego mistrza przebył w trzy dni. Karawan wielkiego mistrza wygrał wyścig z historią Polski – tak zachowanie Jagiełły i Witolda określił Paweł Jasienica. Trudno się z tym nie zgodzić, pamiętając, że siła Brandenburgii, a potem pruski militaryzm wyrosły właśnie na dawnych ziemiach zakonu, późniejszych Prusach Książęcych. Pierwszy król pruski koronował się w Królewcu (18 stycznia 1701 roku) jako „król w Prusach”, a nie w Berlinie czy Poczdamie jako król Brandenburgii, bo ta należała do cesarstwa i wymagana była zgoda cesarza. Prusy Książęce do cesarstwa nie należały.

Dowiedz się więcej »

Pierwszy cud Domu Brandenburskiego

Grunwald nie zakończył wojen z Krzyżakami. Następne, jakkolwiek kończyły się naszymi zwycięstwami orężnymi, trudno nazwać zwycięskimi. Wygrywaliśmy wojny, przegrywaliśmy pokoje – ot, chociażby pierwszy toruński z 1411 roku.

Dowiedz się więcej »

Królestwo w Prusach

Brandenburczycy doskonale znali zasady ustrojowe monarchii Jagiellonów – od unii lubelskiej po Rzeczpospolitą Obojga Narodów. Domagali się, aby wszelkie decyzje polskich królów dotyczące kurateli nad księciem pruskim, przekazania lenna linii elektorskiej czy przedterminowego przekazania lenna (wbrew postanowieniom traktatu krakowskiego z 1525 roku) uzyskały potwierdzenie uchwalone przez polski parlament. Tak to funkcjonowało – począwszy od aktu nadania Ziemi Chełmińskiej przez Konrada Mazowieckiego (z potwierdzeniem papieskim), aż po zgodę sejmu polskiego na pierwszy i drugi rozbiór Polski. Dzięki temu nie obawiali się żadnych rewizji nadzwyczajnych ani rachunków wystawianych przez ministrów sprawiedliwości IV RP.

Dowiedz się więcej »

Drugi cud Domu Brandenburskiego

Traktaty welawsko-bydgoskie położyły kres polskiej zwierzchności nad Prusami Książęcymi od strony formalnoprawnej. Zaradzić groźbie wiszącej nad „korytarzem gdańskim” usiłował Jan III, zawierając w Jaworowie tajny układ z Francją, skierowany przeciwko Brandenburgii. Postanowieniem traktatu była wojna przeciwko Brandenburgii w sojuszu ze Szwecją, przy dużym wsparciu finansowym Francji. Czegóż chcieć więcej? Rozdający karty w europejskiej polityce drugiej połowy XVII wieku Ludwik XIV przyznał Rzeczypospolitej Prusy Książęce z Królewcem, a jeszcze zobowiązał się dopłacić do tego interesu kilkaset tysięcy talarów. Szwedów, którzy absorbowali nasze siły i rabowali majątki przez lat 60, dał nam za sojuszników, a do tego mógł pomóc w zawarciu pokoju z Turcją.

Dowiedz się więcej »

Sentymenty i wyrachowanie w polityce

W polityce, a w sporcie tym bardziej, nie ma sentymentów. Wygrywa lepszy, silniejszy, ten, który ma więcej talarów, armat i bagnetów, albo ten, który ma więcej szczęścia. Ponoć Napoleon pytał swoich oficerów – kandydatów na wężyki generalskie – czy mają szczęście.

Dowiedz się więcej »

Co boskie Bogu co krzyżackie Prusakom

Polska nierządem stoi. Możemy sobie zmieniać politykę historyczną, dąć w dudy i inne fanfary narodowe, ale powodów do dumy z poczynań naszych przodków – kierowników nawy państwowej czasów saskich – trudno będzie znaleźć. Aczkolwiek niewykluczone, że jeśli pisanie historii na nowo podepnie się pod program „dobrej zmiany”, to i Augusta II Sasa ogłosimy bohaterem narodowym, a może nawet zwiększymy liczbę władców z tytułem Wielki. Uzasadnienie? Proszę bardzo: odzyskał Kamieniec Podolski, czego nie zdołał dokonać nawet Jan III, bijąc Turków pod Wiedniem.

Dowiedz się więcej »

Gawędy o niemieckich cudach

Polacy powinni żyć na poziomie Niemiec – to hasło i myśl przewodnia prominentnych polityków PiS w kampanii wyborczej. Jestem za, a nawet... Każdy polski gimnazjalista (jeżeli nie przysypiał na lekcjach historii) powinien znać dwa wydarzenia w historii Niemiec określone mianem cudu. Pierwszy to „cud domu Brandenburskiego” z 1762 roku, podczas wojny siedmioletniej, gdy deptane Prusy doczekały śmierci carycy Elżbiety i wstąpienia na tron carski Piotra III, wielbiciela Fryderyka II, oraz odwrócenia przymierzy. Rosja z najgroźniejszego przeciwnika stała się z dnia na dzień sojusznikiem Prus. Drugi to „cud nad Renem”, czyli odbudowa zachodnich Niemiec po II wojnie, przypisywana L. Erhardowi i K. Adenauerowi.

Dowiedz się więcej »

Koszty sojuszu z Prusami

Nie dali nam Gdańska i Torunia, tacy sojusznicy? Na włączenie tych miast do Królestwa Pruskiego podczas I rozbioru nie pozwolili zazdrośni sprzymierzeńcy, wspólnicy w rabowaniu ziem polskich, czyli Rosja i Austria. Poszukamy innej drogi! Nie rwali się pod pruskie berło również mieszkańcy tych miast, aczkolwiek w większości byli oni pochodzenia niemieckiego i posługiwali się tym językiem.

Dowiedz się więcej »