Drugi cud Domu Brandenburskiego

Opublikowano w 28 lipca 2026 09:32

Traktaty welawsko-bydgoskie położyły kres polskiej zwierzchności nad Prusami Książęcymi od strony formalnoprawnej. Zaradzić groźbie wiszącej nad „korytarzem gdańskim” usiłował Jan III, zawierając w Jaworowie tajny układ z Francją, skierowany przeciwko Brandenburgii. Postanowieniem traktatu była wojna przeciwko Brandenburgii w sojuszu ze Szwecją, przy dużym wsparciu finansowym Francji. Czegóż chcieć więcej? Rozdający karty w europejskiej polityce drugiej połowy XVII wieku Ludwik XIV przyznał Rzeczypospolitej Prusy Książęce z Królewcem, a jeszcze zobowiązał się dopłacić do tego interesu kilkaset tysięcy talarów. Szwedów, którzy absorbowali nasze siły i rabowali majątki przez lat 60, dał nam za sojuszników, a do tego mógł pomóc w zawarciu pokoju z Turcją.

Bywa, że nie wystarczy mieć mądry pomysł, silną wolę urzeczywistnienia go i utalentowanych wodzów – trzeba jeszcze odrobiny szczęścia, a tego Janowi III zabrakło. Ludwik już wkrótce Wielkiego Elektora uznał za solidniejszego sojusznika niż zanarchizowaną Polskę; władcy Turcji o oddaniu Podola ani myśleli i już nabierali rozpędu na złamanie karku pod Wiedniem. W kraju, a szczególnie na Litwie, miał Jan III rozwarcholoną opozycję magnacką, zaś w konwiktach jezuickich wychowana brać szlachecka – dla której wstrętny był sojusz z luterańską Szwecją – wręcz za zdradę uważała myśl o sojuszu z bisurmanem. Kardynałowi Richelieu takie sojusze nie przeszkadzały, gdy chodziło o interes Francji, zaś arcychrześcijański cesarz krzyknął: „Halt!”, gdy Czarniecki w pogoni za Szwedem chciał pohulać w Marchii Brandenburskiej (ówczesnego szwedzkiego sojusznika). Wszak to ziemie Świętego Cesarstwa Rzymskiego Narodu Niemieckiego – mimo że lutry, to jednak Niemcy, więc ręce precz!

Brandenburgia w tym wieku wojen ma się wręcz znakomicie. Wprawdzie poniosła ogromne straty podczas wojny trzydziestoletniej – podobnie jak wszystkie państwa i państewka niemieckie (a było ich około 300 w XVII wieku) – ale w wyniku koniunkturalnych zmian sojuszy, czyli w odpowiednim czasie wybierając odpowiedni alians, pozyskała Prusy Książęce, Pomorze Tylne i księstwa dolnoreńskie. Od 1653 roku wprowadzono stałą armię i Brandenburgia stała się podmiotem w polityce europejskiej – z każdym dziesięcioleciem mocniejszym, wszakże talary, armaty i bagnety były w owym czasie najpoważniejszymi argumentami dyplomatów.

Podstawy gospodarcze zbudował Wielki Elektor, a pomógł mu Ludwik XIV, wypędzając z Francji hugonotów: rzemieślników, kupców, bankierów. Ci, przygarnięci przez elektora na mocy edyktu poczdamskiego, walnie przyczynili się do rozkwitu nowej ojczyzny. Wnuk tegoż elektora, Fryderyk Wilhelm I, zwany królem sierżantem, zbudował armię pruską. Powiadali, że Prusy nie były państwem posiadającym armię, ale armią, która dysponowała państwem.

Przejmujący tron Fryderyk II, zwany Wielkim, miał wszystkie „argumenty dyplomatyczne” i potrafił je umiejętnie wykorzystać do wprowadzenia Prus do pierwszej ligi europejskiej. Pierwszym było uznanie tzw. sankcji pragmatycznej, czyli zgoda na dziedziczenie posiadłości Habsburgów przez Marię Teresę, córkę cesarza Karola VI. Za tę przysługę zażądał zapłaty z góry, czyli przyłączenia Śląska do Królestwa Pruskiego. Nie czekając na decyzję zainteresowanej, wzmiankowany Śląsk w 1740 roku zagarnął, rozgromiwszy armie austriackie. Na mocy pokoju wrocławskiego ta słowiańska i piastowska dzielnica wraz z przyłączonym do niej Hrabstwem Kłodzkim na dwieście lat zasilała swoim bogactwem państwo pruskie i jego emanacje (Cesarstwo Niemieckie od 1871 roku, III Rzeszę).

Wzmocnione Prusy stały się niewygodnym sąsiadem nie tylko dla Austrii. Ta, mocno osłabiona po wojnach śląskich, nie stanowiła zagrożenia dla Francji, dzięki czemu doszło do odwrócenia aliansów i trwający od końca XV wieku konflikt Francji z Habsburgami zastąpiono sojuszem skierowanym przeciw Prusom. Fryderyk II stanął przed życiową próbą, mając przeciw sobie niemal całą Rzeszę Niemiecką, Francję, Rosję, Szwecję, a nawet Hiszpanię, zaś wśród sojuszników jedynie Anglię – i to raczej jako bankiera, ponieważ głównym frontem tej wojny dla niej były walki w Ameryce z Francją.

W szóstym roku wojny prowadzonej samotnie z całą koalicją (Anglia wycofała się z subsydiowania), gdy Kozacy przez sześć dni poczynali sobie na swój sposób w Berlinie, stał się cud. Zmarła caryca Elżbieta, a na tron Rosji wstąpił Piotr III, wielbiciel Fryderyka II, i Rosja z najpotężniejszego przeciwnika stała się sprzymierzeńcem. Wojna zakończyła się bez strat terytorialnych, a z pozyskanym Śląskiem, Kłodzkiem i Nową Rudą Prusy były uratowane. Sam Fryderyk nazwał to „cudem domu Brandenburskiego”.

Dodaj komentarz

Komentarze

Nie ma jeszcze żadnych komentarzy.