Słowiański Śląsk był kością niezgody między władcami Polski i Czech w X wieku, ale pod koniec panowania Mieszka I niewątpliwie należał do Polski. Otoczony mitami obrony Niemczy w czasach Bolesława Chrobrego, obrony Głogowa i „pogromu” Niemców na Psim Polu za Krzywoustego, wreszcie – to na Śląsku zapisano pierwsze zdanie po polsku, znalezione w Księze henrykowskiej. Mity nie obroniły polskości ani słowiańskości Śląska przed germanizacją. Pod panowaniem wnuków i prawnuków Bolesława Krzywoustego, pogromcy Niemców, stał się on dzielnicą zamieszkałą przez Niemców, i stało się to nie drogą podbojów i zaborów, a kielnią, sochą, dymarką i łokciem.
Cesarz Fryderyk Barbarossa zmusił księcia Bolesława Kędzierzawego do oddania Śląska prawowitym dziedzicom, czyli synom Władysława Wygnańca, wychowującym się na wygnaniu wśród Niemców, żonatym z Niemkami. Od przyjazdu Władysławowiczów zaczął się rozwój gospodarczy tej słowiańskiej krainy i gwara niemiecka zaczęła dominuje nad staropolszczyzną. Hebel, majzel, bukwel, laubzega, raszpel, jak i furman, to nie są polskie nazwy narzędzi i zawodów. Pierwszymi agrotechnikami na Śląsku byli cystersi z Lubiąża, Henrykowa i Krzeszowa, odprawiający modły po łacinie, ale rozmawiający ze sobą po niemiecku. Najstarsze lokacje miast i wsi na prawie magdeburskim miały miejsce na Śląsku na początku XIII wieku.
Z czasem władcy księstw śląskich musieli się liczyć z niemieckimi mieszczanami i klasztorami. Nic dziwnego, że nie chcieli się podporządkować jakiemuś tam księciu brzesko-kujawskiemu, znanemu z historii jako Władysław Łokietek, który rozpoczął dzieło jednoczenia Polski. Po pierwsze, wywodził się z młodszej linii Piastowiczów, a po drugie, poddanymi wspomnianych książąt na początku XIV wieku w zdecydowanej większości byli Niemcy, łączący swoje interesy z panującą w Czechach dynastią niemieckich Luksemburgów.
Podobnie rozwijały się tereny Ziemi Kłodzkiej, która przez wieki należała do korony czeskiej, a do rejencji śląskiej została włączona przez króla pruskiego Fryderyka II w wyniku tzw. wojen śląskich. Górzystość Sudetów nie była straszna dla kolonistów z Turyngii, Bawarii czy Górnego Palatynatu. Nasza piękna Ziemia Kłodzka z „piastowską” Nową Rudą, wiekami zasiedlana przez Niemców, złączona gospodarczo i politycznie z Czechami, włączona została do Polski na mocy traktatu poczdamskiego w 1945 roku. Jako ciekawostkę możemy odnotować, że znany „przyjaciel” Polski, Winston Churchill, ostatnim rzutem na taśmę chciał pozostawić nasze „odwiecznie piastowskie” miasto Niemcom. Tłumaczył, że w Jałcie, godząc się na granicę na Nysie, miał na myśli Nysę Wschodnią (po naszemu Kłodzką) jako granicę zachodnią Polski. Tak chciał się odwzajemnić swojemu wiernemu sprzymierzeńcowi, który w lipcu i sierpniu 1940 roku, gdy toczyła się bitwa o Anglię (z udziałem polskich pilotów i marynarzy), okazał się jedynym realnym sojusznikiem. Dobrze, że naszej sprawy bronił Józef Wissarionowicz Stalin. Chroń nas, Panie, przed sojusznikami – aczkolwiek przed takimi obrońcami również.
Megalomania, mitomania i inna mania peerelowska sprawiły, że w każdym mieście Ziemi Kłodzkiej mamy ulice Piastów, osiedla Piastowskie, kluby sportowe Piast itp. Informacje o tym, że Ziemia Kłodzka przed rokiem 1945 nigdy do Polski nie należała, nie miały żadnego znaczenia – piastowska jest i już. Problem dawnych mieszkańców Dolnego Śląska i Ziemi Kłodzkiej rozwiązali alianci podczas konferencji w Poczdamie w 1945 roku, podejmując decyzję o wysiedleniu Niemców za Odrę i Nysę Łużycką.
Dodaj komentarz
Komentarze