W polityce, a w sporcie tym bardziej, nie ma sentymentów. Wygrywa lepszy, silniejszy, ten, który ma więcej talarów, armat i bagnetów, albo ten, który ma więcej szczęścia. Ponoć Napoleon pytał swoich oficerów – kandydatów na wężyki generalskie – czy mają szczęście.
Często zdarza się słyszeć o zdradzie Polski i Polaków przez sojuszników, szczególnie w okolicach okrągłych rocznic naszych klęsk narodowych, które czcimy przez pokolenia. Wypominamy Austriakom udział w rozbiorach (fakt, że tylko w dwóch, co powinno być okolicznością łagodzącą) jako niewdzięczność za odsiecz wiedeńską. Napoleonowi wypominamy wykorzystywanie polskich wojsk na wszystkich swoich frontach, a w zamian – niewielką nagrodę w postaci Księstwa Warszawskiego, a nie niepodległą Rzeczpospolitą w granicach z 1772 roku. Anglikom zarzucamy pozostawienie nas osamotnionych we wrześniu 1939 roku, „zdradę” polskiej sprawy w Teheranie, Jałcie i Poczdamie. Na domiar złego ponoć chcą wyrzucać z Wysp naszych rodaków budujących ich dobrobyt. Może Amerykanom nie wypominamy niepamięci dla naszych rodaków, Kościuszki i Pułaskiego (choć tego drugiego czczą bardziej niż w Polsce)? A przecież byliśmy przedmurzem chrześcijaństwa, ratującym Europę przed bisurmanami!
Wiele rachunków moglibyśmy wystawić Habsburgom za ich patronat nad Brandenburgią i Krzyżakami na naszą niekorzyść. Pamiętajmy wszakże, że na podstawie Złotej Bulli cesarza Karola IV z 1356 roku margrabiowie Brandenburgii byli elektorami mającymi prawo wyboru cesarza Świętego Cesarstwa Rzymskiego Narodu Niemieckiego. W skład kolegium elektorów wchodzili arcybiskupi Moguncji, Trewiru i Kolonii oraz władcy świeccy Brandenburgii, Czech, Palatynatu Reńskiego i Saksonii. Elektorzy mieli też prawo korzystać z opieki cesarza i ochoczo z tego korzystali. We wszystkich konfliktach między Hohenzollernami a Polską – aż po ostatnią próbę koalicji Jana III z Ludwikiem XIV i Szwedami – czuć było pomocną rękę cesarza.
Nie minęło 70 lat, a król pruski Fryderyk II grzecznie podziękował za dotychczasowy patronat, zagarniając Śląsk, należący do monarchii austriackiej od XVI wieku. Wrogość pozostała przez drugą połowę XVIII wieku, przerywana doraźną zgodą, gdy trzeba było dogadać się w sprawie rozbioru Polski albo bronić Europy (czytaj: swoje feudalne, absolutne trony) przed „zarazą francuską”, jak nazywano rewolucję francuską 1789 roku. Ślady owej wrogości możemy oglądać, zwiedzając twierdze w Kłodzku, Srebrnej Górze, Nysie oraz ruiny licznych fortów budowanych i modernizowanych przez władców pruskich w obawie przed austriackim rewanżyzmem.
Czyli nie sentymentalna nienawiść czy takąż przyjaźń, a czysty makiawelizm ówczesnych władców brał górę. Dobro państwa jest dla panującego wartością najwyższą i dlatego Fryderyk II nazwał się „pierwszym sługą państwa pruskiego”. Podczas wojny siedmioletniej popełniał wszelkie niegodziwości dla dobra królestwa. Wziętych do niewoli Sasów (17 tysięcy) ubrał w pruskie mundury i dał pod komendę pruskim sierżantom. Zdobywszy w Dreźnie polską mennicę (pamiętajmy, że królem Polski był wówczas wojujący z Prusami król Saksonii August III), zaczął na wielką skalę bić fałszywą monetę i zalewać nią polski rynek. Rekwizycje, rabunki i pobieranie rekruta na terenach państw neutralnych były na porządku dziennym.
Przytoczmy słowa „króla-filozofa”:
„Wiedzcie raz na zawsze, że w sprawach państwa zagarnia się, jak tylko jest to możliwe, i nigdy nie jest się winnym, jeżeli nie musiało się oddać zdobyczy”.
Następcy Wielkiego Fryca w XX wieku dosłownie zrozumieli słowa mistrza. Mimo ponad stuletniej rywalizacji między Prusami i Austrią o pozycję w Rzeszy, licznych wojen i straszenia wojną, „nigdy nienawiść nie wrosła w serca i nie zatruła krwi pobratymczej – dodajmy: niemieckiej”. W XIX wieku Habsburgowie pogodzili się z upadkiem Świętego Cesarstwa, uznali supremację Prus nad państwami niemieckimi i w wielkiej zgodzie, z wyrachowaniem – a nie kierując się sentymentem – dążyli do niemieckiej hegemonii nad Europą. Pierwszą ofiarą na tej drodze była wielka terytorialnie, „nierządem stojąca” Rzeczpospolita Obojga Narodów, co miało miejsce w 1772 roku.
Dodaj komentarz
Komentarze